Cześć!
Odkąd mam nowy kominek, a za oknem przyjemniejszą aurę chętniej sięgam po woski. Lubię otaczać się pięknymi zapachami, w mojej kolekcji nie mogło więc zabraknąć wiosennej edycji zapachów Yankee Candle - w ciągu najbliższych kilku weekendów postaram się Wam je krótko opisać i zrecenzować :) Na pierwszy ogień idzie coś, co najbardziej mnie ciekawiło - Wild Mint. Po więcej informacji zapraszam dalej :P
Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o chłodnym i ostrym zapachu świeżej dzikiej mięty.
Cóż... Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że tak prosta kompozycja może być nudna i nieciekawa. Nic bardziej mylnego. Wild Mint to zapach, który kojarzy mi się z latem spędzanym na wsi. Zbieraniem mięty rosnącej w przydomowym ogródku i suszeniem jej na herbatę.
Jest to zapach bardzo realistyczny, w niczym nie przypomina mięty z pasty do zębów czy gum do żucia. Kojarzy się z moją babcią, ziołami i jej naturalnymi naparami. Cieszy mnie fakt, że ten zapach nie został przesłodzony, zmieniony, że jest po prostu naturalny.
Ma dobrą moc, chociaż nie jest to zapach, który będzie grał w domu czy mieszkaniu pierwsze skrzypce. Pozwala mi się odprężyć i zrelaksować, a czasem naprawdę tego potrzebuję :)
Czy go polecam - owszem - jeśli lubisz miętę, taką prosto z ogródka - na pewno Ci się spodoba.
Znajdziecie go na goodies.pl w cenie 9 złotych.
Co sądzicie o takich prostych, nieskomplikowanych zapachach? Spodobałby się Wam, czy nie?
