Cześć!
Niedługo na blogu pojawią się ulubieńcy roku, postanowiłam jednak podsumować ubiegły rok dopiero po napisaniu posta na temat ulubieńców grudnia. Znajdą się tu bowiem kosmetyki, których używałam właśnie podczas makijażu i pielęgnacji w ciągu ostatniego miesiąca i niektóre z nich nie zostały przeze mnie poznane na tyle dobrze, żeby wrzucać je do jednego worka z pozostałymi perełkami. Zapraszam Was dziś na posta, w którym pojawią się: odżywka z olejem arganowym z Balei, paletka do konturowania od Wibo oraz ponownie Bourjois Rouge Edition Velvet w kolorze 06 Pink Pong.
BOURJOIS, POMADKA ROUGE EDITION VELVET, 06 PINK PONG
Jest to pomadka, która już drugi raz pojawia się w ulubieńcach. Jest jednak naprawdę tego warta. Na moich ustach lądowała dość często, bo mam do niej wielkie zaufanie. Długo się trzyma, ne wysusza i nie podkreśla zbytnio suchych skórek (ale nie mogę też powiedzieć, że je maskuje). Kolor wpija się w usta i przy minimalnych poprawkach wytrzymuje u mnie cały dzień. Nie raz spisała się na medal w podbramkowych sytuacjach i na pewno nie raz będę do niej wracać.
Co do koloru - jest piękny, mocno nasycony - uwielbiam takie fuksje. Optycznie wybiela zęby i dzięki temu jeszcze częściej mamy ochotę się uśmiechać :)
Co do koloru - jest piękny, mocno nasycony - uwielbiam takie fuksje. Optycznie wybiela zęby i dzięki temu jeszcze częściej mamy ochotę się uśmiechać :)
WIBO, PALETA DO KONTUROWANIA TWARZY, 3 STEPS TO PERFECT FACE
Swoją sztukę dorwałam na promocji w Rossmannie w listopadzie ubiegłego roku. Bronzer jest niestety nie dla mnie - niektórzy mówią, że ma ładny, neutralny odcień, ale na mojej bladej twarzy wypada zdecydowanie zbyt pomarańczowo. Róż jest jednym z najpiękniejszych, jakie miałam w swojej kolekcji. Nadaje twarzy zdrowemu blasku i jest dobrze napigmentowany (chociaż na ręce tego nie widać) i opalizuje na złoto. Rozświetlacz w stosunku do różu ma nieco zbyt chłodny odcień, ale używam go z innymi kosmetykami tego typu lub solo. Bardzo przypomina mi Diamond Iluminator - daje taflę blasku, nie ma w nim nieporządanych drobinek.
Wszystkie trzy produkty mają aksamitną, delikatnie kremową konsystencję. Troszkę się osypują, ale nie jest to uporczywe i nie przeszkadza w ich użytkowaniu. Opakowanie jest małe, solidne i posiada duże lusterko. To trio fajnie sprawdza się u mnie w podróży, kiedy nie nie mogę zabierać ze sobą zbyt wielu kosmetyków.
BALEA, ODŻYWKA DO SPŁUKIWANIA OIL REPARIR Z OLEJEM ARGANOWYM
Odżywkę, o której tu piszę kupiłam już dawno temu - w wakacje. Pół roku czekała w kolejce, żebym mogła jej użyć. Kosztowała niewiele, a moje włosy naprawdę ją pokochały. Opakowanie - miękka tuba - jest wygodne i nie trzeba się zbyt mocno gimnastykować, żeby wydobyć z niego produkt. Kosmetyk ma rzadką konsystencję, przez co delikatnie spływa z włosów. Po użyciu tej odżywki moje włosy są dociążone, lśniące i mięsiste - kochają emolienty, a w tej odżywce można znaleźć ich sporo. Polecam ją osobom ze zniszczonymi lub suchymi włosami - powinna ładnie je wygładzić.
Znacie kosmetyki, które stały się moimi grudniowymi ulubieńcami? Co Wam wpadło ostatnio w oko i nie rozstajecie się z tym na krok?
Pozdrawiam :3







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz