Hej!
Dziś opowiem Wam o ostatnim już wosku z zimowej kolekcji Yankee Candle, chociaż wiem, że w tym tygodniu było już tego rodzaju postów dużo - po prostu tak wypadło :P Zostawiłam go sobie na koniec, ale nie dlatego, że uważałam go za wisienkę na torcie - wręcz przeciwnie - bałam się, że dla mojego nosa może okazać się śmierdziuszkiem :P Nie przepadam za zapachem przypraw korzennych samych w sobie, a po powąchaniu go na sucho takie właśnie miałam skojarzenia. Czy Cosy by the fire przypadł mi do gustu? Przekonacie się w następnej części posta ;)
Wosk ze świątecznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o
zapachu ciepłej mieszanki imbiru, goździka i pomarańczy zharmonizowana z
nutami drzewnymi.
Jak wspomniałam we wstępie tego posta nie przepadam za zapachami kojarzącymi się z przyprawami korzennymi. Po przeczytaniu opisu, który wkleiłam wyżej niestety jest to pierwsze skojarzenie, jakie nam się nasuwa. Cosy by the fire to zapach mocny, w moim przypadku zapachowy killer. Wyczuwam w nim nuty goździka, imbiru i to one grają w tym wypadku główne skrzypce. W tle można wyczuć bardzo delikatny zapach cytrusów czy herbaty. Czy wyczuwamw nim drzewne nuty? Może odrobinę - po dłuższym czasie palenia. Nie jest to jednak zbyt mocno wyczuwalna nuta i ciężko uchwycić ją wśród innych, intensywniejszych aromatów.
Aromat kojarzy mi się też z grzanym winem, które wielu osobom służy do rozgrzania i rozluźnienia ciała po całodziennym przebywaniu w śniegu. Niestety nie jest to zapach dla mnie - w moim wypadku powoduje mdłości i ból głowy - czasem trafiają mi się właśnie takie tarteletki. Na pewno do niego nie wrócę - niestety nie są to moje ulubione nuty zapachowe.
Z całej zimowej kolekcji Cosy by the fire odpowiada mi najmniej i to on plasuje się na ostatnim miejscu w rankingu Q4. Polecam go osobom, które lubią bardzo mocne zapachy i są fanami korzenno-drzewnych aromatów.
Kupicie go między innymi na goodies.pl za 7 złotych.
POZOSTAŁE ZAPACHY Z KOLEKCJI Q4 2015:
INNE ZIMOWE ZAPACHY:




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz